Parę „dermatologicznych” faktów o mnie

Stosowałam terapię retinoidami z powodu trądzika przez kilka miesięcy.

Miałam typowe i niegroźne działania niepożądane takie jak początkowy wysyp nowych torbieli ropnych, przesuszenie ust, dłoni, włosów (nie- to ostatnie to efekt dodany i zdecydowanie pożądany), bóle stawowe. Czy to znaczy, że jestem przeciwna tej terapii? NIE. Czy gdyby to było konieczne, powtórzyłabym leczenie?- Ogólnie to TAK, ale w tym momencie mojego życia, NIE. Zażywanie tych leków równa się konieczność stosowania skutecznej antykoncepcji, a kto wie? Moja Zosia ma spore szanse na braciszka, jest taka grzeczna… 🙂

Na studiach zarzekałam się, że strzykawki nie są dla mnie.

Medycynę estetyczną jednak pokochałam, a znajomość dermatologii pomaga mi wykonywać zabiegi z pełną świadomością i wyczuciem skóry. Chyba umiem lepiej przewidywać, jak tkanka zareaguje na dany zabieg, co i dla kogo jest w danym momencie lepszym rozwiązaniem. Czy to znaczy, że jestem przeciwna, by lekarze innych specjalizacji wykonywali zabiegi dedykowane poprawie wyglądu skóry? TAK. Czy boję się wykonywać wstrzyknięcia, nie będąc tzw. „zabiegowcem”, czyli lekarzem mającym doświadczenie w pracy manualnej? Zdecydowanie NIE. Poczucie estetyki ma się, albo nie, może trzeba je wyssać z mlekiem matki. I jest to ważniejsze niż umiejętność robienia zastrzyku – umówmy się, nawet małpkę nauczylibyśmy wykonywać pewne czynności, tu chodzi o coś więcej. Ja miałam to szczęście, że dostałam talent plastyczny, który od dziecka moi rodzice rozwijali. Dwa razy w tygodniu zaprowadzali mnie na kółko plastyczne, gdzie w podziemiach Domu Kultury w Kędzierzynie-Koźlu, Pani Róża uczyła mnie szeroko rozumianej sztuki.

Zarzekałam się również, że będę zawsze naturalna.

Nigdy nie dziwiło mnie, że kobiety poprawiają swoją urodę, jednak przez wiele lat ograniczało się to do wizyty u kosmetyczki czy fryzjera. Botox, wypełniacze- nikt o tym nie mówił, słyszeli nieliczni, ja jako nastolatka szukałam informacji w Twoim Stylu (internet nie był jeszcze w zasięgu ręki każdego). Dzisiaj usługi lekarza dermatologa estetycznego są dla każdej z nas i co najważniejsze także w zasięgu naszych portfeli. Czy robiąc sobie regularnie zabiegi mezoterapii, botoxu jestem jeszcze naturalna? Myślę że TAK. Czy naturalne piękno można popsuć? Niestety TAK. Granica jest cienka. Między mną i pacjentem często coś „zaiskrzy” i rozumiemy się tak dobrze, że rodzi się zaufanie. Taki pacjent pozwala mi wykonać plan działania, który będziemy razem realizować przez wiele lat. Czy byłoby to możliwe, żeby oddać swój wygląd w ręce kogoś, kto wygląda nienaturalnie, karykaturalnie? Absolutnie NIE.

Długo leczyłam alergię na dłoniach.

Czy przez to, że jestem dermatologiem podchodziłam do tego z dystansem? NIE. Tak samo jak każdy pacjent wstydziłam się podać komuś rękę – wysuszoną od maści sterydowych, popękaną od przewlekłej choroby. Czy udało mi się to szybko wyleczyć? NIE. Dwa lata testowałam różne maści i tabletki, a półka w łazience zamieniła się w witrynę apteczną z wszystkimi dostępnymi dermokosmetykami do rąk. Czy się bałam? TAK. Że to już tak zawszy będzie, że pacjenci nie zaufają Pani doktor, która sama sobie nie umie pomóc. Ale w końcu udało się, trafiłam w punkt! Maści zaczęły działać, dieta i zmiana stylu życia nie były bez znaczenia. Czy już to wyleczyłam? Od kilku lat ma spokój, ale czy wróci? NIE WIEM.

Wykonując zabiegi najbliższym, zawsze zrobię siniaka!

Takie rzeczy się zdarzają i niestety nie mamy na to żadnego wpływu.

Dlaczego wam o tym pisze? Bo chce wam pokazać, że mam takie same dylematy i problemy jak każdy, że pracując jako dermatolog nie mam łatwiej. To nie sprawia, że uniknę problemów, powikłań czy działań ubocznych lub porażek.

Sprawia to wszystko jednak, że jestem dużo bardziej świadoma problemów skóry. Zmieniam się, życie zmienia mnie. Może komuś z was to pomoże.

Więcej w zakładce O mnie

One Comment

  1. Witam super blog, trafiłam przeznprzyadek na Niego bardzo spodobało mi się wszystko co jest opisane o botoxie.. jest szczegółowe jasne i naprawdę widać, że masz sporą wiedzę.
    W dodatku przeczytałam, że jesteś z moich okolic ( ja mieszkam w Gliwicach) i to jeszcze bardziej mnie zachęciło do szczegółowego przeglądnięcia Twojego blogu
    Pozdrawiam Dorota

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*