Czy używać maseczek ochronnych

Koronawirus – czy nosić maseczki ochronne?

Chciałem napisać artykuł o medycynie estetycznej w czasach koronawirusa. Jednak mi się nie udało 🙂 Za bardzo rozpisałem się o maskach ochronnych na twarz. Czy je stosować czy nie? Dlaczego WHO nie zaleca używania tych maseczek u osób zdrowych? Przecież w WHO zasiadają mądrzy ludzie, a stosowanie maseczek wydaje się być konieczne. Tak właśnie powstał artykuł o maskach ochronnych. Z całą pewnością inny, niż te, które dotychczas czytaliście.

Czy używać maseczek ochronnych?

Z jednej strony jak popatrzymy na relację z Chin, to każdy nosi maseczkę na twarzy. Z drugiej strony WHO odradza ich zakładanie osobom które są zdrowe. No właśnie – które są zdrowe – ale jest cała masa ludzi, którzy są zakażeni koronawirusem, a o tym nie wiedzą. Czyli mogą potencjalnie zarażać innych. A więc po kolei…

Po co nam maseczka? Czy maseczka chroni nas czy innych?

Teraz uwaga! Po co nam maseczki? A po to, aby niczym siatka zatrzymywać rozprzestrzenianie się wirusa na innych. I głównie po to! Dlatego, np. lekarz nosi maseczkę ochronną – by nie zarażać jeśli sam jest chory, a o tym nie wie. Jeśli nie ma żadnych objawów, może o tym nie wiedzieć. Maseczka na twarzy osoby zdrowej oczywiście w pewnym stopniu chroni przed wirusem. Ale w pewnym stopniu. To zależy jaka jest to maseczka, czy jest właściwie używana oraz jak długo przebywamy w pomieszczeniu w którym są wirusy. Oczywiście profesjonalne maseczki chronią przed zakażeniem, ale te „mniej profesjonalne” chronią głównie przed rozprzestrzenianiem się wirusa na innych.

A więc maseczek używamy przede wszystkim po to, żeby nie zarazić innych, kiedy sami jesteśmy chorzy, a o tym nie wiemy. Wirusy, które wydychamy zatrzymują się na maseczce.

Czyli jak wszyscy będziemy używać maseczek to:

  • przede wszystkim osoba chora (nawet bezobjawowo), nie będzie rozsiewała wirusów
  • osoba zdrowa, nawet jak już wirus będzie w powietrzu, to ma jednak mniejszą szansę zakażenia

Dlaczego WHO nie zaleca stosowania maseczek?

WHO nie zaleca stosowania maseczek u osób zdrowych, bezobjawowych, z co najmniej kilku powodów:

  • Maseczek jest po prostu za mało! Z epidemiologicznego punktu widzenia lepiej, żeby maseczki miały osoby z grup ryzyka oraz personel pracujący z tymi chorymi. Jeśli każdy będzie kupował maseczki, wówczas zabraknie ich dla wyżej wymienionych grup. Jest to chyba najważniejszy powód. Jak zachoruje cała służba zdrowia, to jako pacjenci zostaniemy zdani sami na siebie.
  • Przyjrzyjmy się ceną maseczek – są one abstrakcyjne. I dlatego większość osób będzie „oszczędzało” tą maseczkę. A więc nie jedna osoba będzie chciała użyć maseczki chirurgicznej, jednorazowej kilkukrotnie. Po jednej 10 minutowej wizycie w sklepie, ponowne jej użycie będzie kusiło. Tak postępująca osoba może zrobić sobie duuuużo więcej krzywdy, niż gdyby w ogóle nie używała maseczki.
  • I jeszcze raz to co w punkcie wyżej – nieprawidłowo używana i noszona maseczka ochronna zrobi sporo więcej złego, niż dobrego. Jej złe stosowanie może spowodować nasze zakażenie koronawirusem, w sytuacji gdy jej brak, nie doprowadził by do infekcji.

Maseczki chłoną wszystko jak gąbka i już samo nieprawidłowe jej ściągnięcie może być dla nas niebezpieczne.

marcin nylec na sali operacyjnej w maseczce ochronnej na twarzy
Na sali operacyjnej maseczka ochronna jest niezbędna.

Argumenty za noszeniem maseczki

Maseczki mimo wszystko powinniśmy stosować. Niekoniecznie profesjonalne – te zostawmy dla personelu medycznego zajmującego się chorymi. Jeśli tych osób zabraknie (a więc jak zachorują i pójdą na kwarantannę), to nie będzie miał nas kto leczyć. Pamiętajmy – w Polsce lekarzy jest za mało. Sporo mniej, niż w Niemczech czy w UK, w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli pod tym względem jesteśmy w gorszej sytuacji. niż wymienione kraje.

Używajmy maseczek bawełnianych, szytych przez lokalną krawcową. Do naszego codziennego zastosowania to w 100 procentach wystarczy.

Tylko jeszcze raz UWAGA! Najważniejsze jest to, w jaki sposób używamy tych masek. Przeczytaj koniecznie te kilka punktów jak prawidłowo używać masek ochronnych.

Czego nie robić z maseczką i z rękawiczkami?

Do napisania tego fragmentu zachęciły mnie „złe nawyki” wielu osób, które widzę na co dzień w drodze do pracy.

Po co Ci maseczka w samochodzie?

Jeśli używasz maseczki – to po co Ci ona jak jedziesz samochodem sam, albo z żoną? Ściągnij ją! Ubierz dopiero jak będziesz szedł do sklepu, czy do pracy. W samochodzie nie masz się od kogo zarazić. Co najwyżej od żony, ale od niej i tak się zarazisz w domu. Jak używamy w samochodzie maseczki, to ona zaraz będzie wilgotna, bo z każdym naszym oddechem wydobywa się para wodna. Wiemy, że wilgotna maseczka absolutnie nas nie chroni przed koronawirusem.

Rękawiczki w sklepie i w samochodzie

Kilka razy widziałem taką sytuację: osoba idzie na zakupy, ładnie przed wejściem do sklepu zakłada rękawiczki. Wraca do samochodu i co… oczywiście wsiada i odjeżdża w rękawiczkach.

Rękawiczki MUSIMY wyrzucić zaraz po wyjściu ze sklepu! Obrazowo – jeśli wirus „był w sklepie” lub „na koszyku” który nosiliśmy i teraz jest na rękawiczkach, to ściągając rękawiczki wyrzucamy go do kosza razem z nimi. Jeśli wsiadamy do samochodu w tych rękawiczkach wówczas wirusa mamy już w całym samochodzie. Potem rękawiczki ściągniemy, w domu myjemy ręce przez 30 sekund, ale koronawirus jest w naszym samochodzie. I zostanie tam na dobre kilka dni. Kolejnego dnia do auta wsiada żona, trzyma tą samą kierownicę, której my dotykaliśmy rękawiczkami. A na światłach (bo akurat jest czerwone) pasuje szminkę poprawić. I już wiadomo co dalej…

Czy używać szminki w samochodzie w czasach koronawirusa?
Szminka w samochodzie? OK, ale musimy być pewni, że mamy czyste ręce. Czy na pewno na kierownicy nie ma wirusa? Pamiętaj ściągaj rękawiczki zaraz po wyjściu ze sklepu i dezynfekuj ręce zanim wsiądziesz do samochodu.

Maseczki powinniśmy ubierać. Rękawiczki w sklepie czy innych miejscach publicznych tym bardziej. Jednak pamiętajmy, że nie sama maska czy rękawiczki uchronią nas przed infekcją.

#zostańwdomu

4 komentarze

  1. U mnie w miejscowości znacząca ilość ludzi chodzi w ogóle bez maseczek, jedynie z naciągniętymi na brodę, by poprawić ją na nos w trakcie kontroli i dzieje się tak głównie w przypadku osób starszych. Dzięki temu, że pracuje zdalnie, to nie mam zbyt wielu potrzeb do wychodzenia z domu w tym okresie, tylko gdy potrzebuje zrobić zakupy. Ograniczam wychodzenie w zatłoczone miejsca do minimum. Jedynie, jeśli chodzi o wyjścia w zielone tereny jak parki, czy lasy, to nie mogę się oprzeć, ponieważ zawsze miałam bliski kontakt z naturą, jednak akurat tam szansa zarażenia jest praktycznie zerowa, bo zawsze chodzę sama.

    • Niestety ostatnio coraz więcej osób zaczyna lekceważyć maseczki w miejscach publicznych. Maseczka jest na brodzie albo „na czole” a nie tam gdzie powinna. Do czego może to prowadzić to wiemy.

  2. Trochę mnie śmieszy, że mimo zwiększającej się ilości zakażeń, ludzie coraz mniej zwracają uwagę na zasłanianie twarzy w sklepach. Często też spotykam się z tym, że np. wybierają bułki, bez rękawiczek, co również nie jest zbyt rozsądne. Warto pomyśleć też o innych.

  3. Witam, ciekawy wpis, jak i cały blog jest ciekawy 🙂

    Ale tu się po prostu muszę dopisać. Mieszkam w Czechach. Tutaj, jak tylko ogłoszono, że jest pandemia, już drugiego dnia wszyscy obowiązkowo nosili maseczki. Wszędzie: w pracy, w autobusie. Już drugiego dnia na ścianach metra, zamiast reklam, wisiały plakaty z ostrzeżeniem, jakie są symptomy choroby, albo, żeby nie wychodzić z domu. Zaraz potem wszystkie zakłady pracy, które mogły pracować w systemie „home office”, dostały nakaz takiej pracy. Przez ponad miesiąc działały tylko sklepy spożywcze, apteki i drogerie. Do sklepu można było wejść obowiązkowo w jednorazowych rękawiczkach (większość sklepów je rozdawała), maseczkach. Na ulicy: w maseczkach. Jak ktoś na ulicy był choć przez chwilę bez maski, to dostawał mandat od policji.
    Jako, że pracuję w Instytucie Badawczym (odpowiednik naszej Polskiej Akademii Nauk), siedziałam ponad miesiąc w domu. U mnie w pracy, pomimo licznych osób z zagranicy – zero chorych. Ogólnie, maseczki nosiło się u nas wcześniej, niż w Polsce i dłużej niż w Polsce. Jeszcze teraz są obowiązkowe w metrze, albo w miejscu dużego zgromadzenia (na przykład konferencje prowadzimy w maskach 😉 )

    Efekt:
    W Czechach:
    – łącznie zakażonych od początku pandemii: ok. 13 600 osób.
    – zmarłych ok 350.

    W Polsce:
    – łącznie zakażonych od początku pandemii: ok. 39 000 osób.
    – zmarłych ok 1600.

    Smutna ta polska statystyka, a jeszcze smutniejsze, że mój własny naród nie umie sam zadbać o siebie, przestrzegać zasad, higieny i po prostu rozsądnie myśleć… 🙁

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*