Czy labioplastyka boli?

Czy labioplastyka boli?

Strona główna » Blog » Ginekologia plastyczna » Labioplastyka » Czy labioplastyka boli?


„Czy zmniejszenie warg sromowych boli?” – to jedno z najczęściej zadawanych przez pacjentki pytań. Nic dziwnego – labioplastyka to operacja jednego z najbardziej wrażliwych obszarów kobiecego ciała. Dodatkowo w Internecie często można przeczytać niezbyt zachęcające informacje na temat tego zabiegu.

Zatem, czy zabieg redukcji warg sromowych boli?

Od razu i z przekonaniem odpowiadam: labioplastyka nie boli. Prawidłowo przeprowadzony zabieg labioplastyki jest zupełnie bezbolesny. Co więcej, ani podczas zabiegu, ani wkrótce po nim, a nawet też w trakcie rekonwalescencji, nie poczujesz nieprzyjemnych doznań bólowych

Możliwe, że zastanawiasz się teraz, jak to możliwe. Skąd zatem te wszystkie informacje na forach
o dolegliwościach bólowych. Czy aby autor tego tekstu nie patrzy przez różowe okulary albo nie chce czegoś powiedzieć?

Zdecydowanie nie. Prawidłowo przeprowadzona labioplastyka, wykonana według właściwego protokołu zapobiegania bólowi, jest zabiegiem bezbolesnym. Ważnym jest, aby operator (czyli osoba wykonująca zabieg) przestrzegała kilku zasad – o tym przeczytasz poniżej.

Znieczulenie do zabiegu labioplastyki

Znieczulenie wykonujemy poprzez wprowadzenie igłą substancji znieczulającej (np. lidokainy). Niemniej pamiętaj, że nie wkłuwamy się w wargi sromowe mniejsze. Spieszę wyjaśnić dlaczego. Lidokaina ma za zadanie tymczasowo zablokować przewodzenie we włóknach nerwowych, co skutkuje uniemożliwieniem przesyłania sygnału bólowego. Czyli potrzebujemy znieczulić nerw, a niekoniecznie dokładnie miejsce operowane. 

W wypadku labioplastyki blokujemy nerw sromowy. Nerw ten dociera do warg sromowych, a później przebiega w głąb ciała. Zatem najskuteczniej jest się wkłuć w okolice warg  większych, gdzie ukłucie jest niemal nieodczuwalne, a znieczulenie nerwu pełniejsze. 

Ponadto znieczulenie do zabiegu wykonuje się bardzo cienką igłą. Jedyne co poczujesz to podanie płynu – środka przeciwbólowego, który nasiąka wewnątrz tkanek. Przypomina to trochę znieczulenie
u dentysty
, tyle że jest mniej uciążliwe: nie czuć w ogóle samego wkłucia

Odpowiednie przeprowadzenie tego postępowania jest dla mnie bardzo ważne. Wychodzę z założenia, że w XXI wieku chirurgia nie powinna boleć. Dlatego też znieczulenie miejsc operowanych starałem się  dopracować do perfekcji.

A co z bólem podczas samego zmniejszania warg sromowych?

Tak jak pisałem – podczas zabiegu nie doświadczysz bólu. Po znieczuleniu nerwu sromowego, warga mniejsza jest zupełnie pozbawiona czucia. Jeśli miałaś wykonywany zabieg dentystyczny z solidnym znieczuleniem, to możesz sobie wyobrazić dokładnie taką samą sytuację. Przy znieczuleniu zęba warga może stać się nieodczuwalna, jakby „nieobecna”. Stąd dentyści mówią, że trzeba odczekać kilka godzin po zabiegu, zanim zje się kolejny posiłek.

Więc może to rekonwalescencja po redukcji warg sromowych boli?

Po prawidłowo wykonanym zabiegu labioplastyki rekonwalescencja jest bezbolesna. Faktycznie, część pacjentek skarży się np. na forach internetowych na ból po zabiegu zmniejszania warg, jednak wcale tak być nie musi. Umożliwia to m.in. wyżej opisane zjawisko długo utrzymującego się znieczulenia nerwu sromowego, które stosujemy w naszej klinice. Resztkowy efekt przeciwbólowy utrzymuje się przez wiele godzin, do 2 dni. Podobnie jak po wizycie u dentysty, a nawet dłużej, co zależy od właściwości podanej substancji przeciwbólowej. Niemal na pewno nie będziesz potrzebowała żadnych leków przeciwbólowych. W pojedynczych przypadkach zdarza się, że pojawia się nikła bolesność, którą uśmierza zwykły ibuprofen czy pyralgina. Na pewno jednak nigdy w mojej praktyce nie zaszła konieczność zastosowania silniejszych leków przeciwbólowych. 

Kiedy labioplastyka może wiązać się z doświadczeniami bólowymi?

W dwóch wypadkach: kiedy pojawi się obrzęk lub po zastosowaniu lasera jako metody zabiegowej. Skupię się teraz na obrzęku. Mijają dwie doby po zabiegu, wszystko było ok i nagle pojawia się dyskomfort. Z czego może to wynikać? Otóż podczas gojenia się rany może rozwinąć się obrzęk: zbiera się płyn, który rozpulchnia tkanki. Wyobraź sobie nacięcie skóry, np. ręki. Chirurg zakłada na ranę szew i ta goi się, ale jako że była głęboka, okalająca ranę tkanka zaczyna puchnąć w trakcie gojenia. Założony mocno szew pociąga za skórę, kiedy ta się rozszerza. Może dojść nawet to niewielkiego przecinania tkanek przez nici. A nie zapominajmy, że obrzęk może dwu-, a nawet 3-krotnie zwiększyć objętość spuchniętego miejsca.

Jak zatem zapobiec obrzękowi i bólowi? Tu wymagania są następujące: odpowiednia znajomość technik operacyjnych, odpowiednie zakładanie szwów, oraz sprzęt wykorzystywany do labioplastyki. Dzięki temu mogę przeprowadzić zabieg w sposób minimalnie urazowy i zapobiec rozwinięcia się obrzęku. Stosuję także nóż radiofrekwencyjny, które to nie powoduje urazu termicznego tkanek jak np. laser.

Co jest nie tak z laserem przy labioplastyce?

Popularna wśród pacjentek labioplastyka laserowa. Modna bo słowo „laser” samo w sobie brzmi poważnie 🙂 Ale….. Laser jest wiązką skupionego światła o bardzo dużej energii. W związku z tym oprócz przecinania tkanek powoduje strefę oparzenia w miejscu cięcia. Szczególnie kiedy pomyślimy o założonym na nie szwie. Podrażnione termicznie tkanki, które obrzękną, są o wiele bardziej narażone na urazowe działanie nici chirurgicznych. 

Czy są jakieś alternatywy znieczulania do zabiegu labioplastyki?

Pierwsza alternatywa to znieczulenie ogólne lub „w kręgosłup” (jak przy porodzie lub cesarskim cięciu). Faktycznie, podczas zabiegu nie ma bólu, ale pojawia się on wkrótce po tym jak znieczulenie przestaje działać. Ponadto dochodzi problem powikłań po takim znieczuleniu. Tu wymienić można od choćby mdłości czy konieczność pozostania w klinice na noc, celem wymaganej obserwacji lekarskiej. 

Inną opcją jest często stosowane znieczulenie nasiękowe. Jest to typowa metoda wykorzystywana w chirurgii jednego dnia. Miejsce operowane (w tym wypadku oczywiście wargi sromowe) są ostrzykiwane substancją znieczulającą. Wada tej metody jest oczywista, czyli wielokrotne wkłuwanie się w wargi sromowe. Innym problemem jest krótkotrwały efekt przeciwbólowy. Dodajmy to tego jeszcze fakt, że operowanie na tkance obrzękniętej substancją przeciwbólową może utrudniać ocenę miejsca zabiegowego. Przez to istnieje ryzyko błędów i gorszego efektu estetycznego.

Najlepszy zatem wydaje mi się wybór opisanego wyżej znieczulenia miejscowego nerwu sromowego. Nie stosuje się go często. Jest stosunkowo wymagający technicznie. Jednak dzięki zastosowaniu tej formy znieczulenia moje pacjentki podczas całej rekonwalescencji albo nie muszą korzystać z żadnych środków przeciwbólowych albo w najgorszym razie wystarczają 1-2 tabletki ibuprofenu.

Podsumowując: czy labioplastyka boli?

Nie, jest to zabieg absolutnie bezbolesny. Zarówno znieczulenie plastyki warg sromowych, jak i sama operacja oraz rekonwalescencja po zabiegu, są zupełnie bezbolesne.  Znieczulenie do zabiegu nie boli. Pierwsza oraz druga doba po zabiegu nie boli, a jeśli tak to wystarczy Ibuprom lub Pyralgina, nie będzie trzeba brać żadnych mocniejszych leków przeciwbólowych. Oczywiście są nadal specjaliści, którzy postępują jak w tym niefortunnym powiedzeniu, że chirurg zniesie każdy ból, o ile chodzi o ból pacjenta. Niemniej ja wychodzę z założenia, że w XXI wieku medycyna nie powinna boleć.

Miałem ostatnio Pacjentkę, która w drugiej dobie po zabiegu poszła na wesele 😉. Co prawda nie tańczyła, ale poszła, dobrze się bawiła, spędzała czas z bliskimi. Ja co prawda to wesele odradzałem, ale Pani przyznała się dopiero na kontroli miesiąc po zabiegu. Taka sytuacja tylko potwierdza fakt, że labioplastyka jest zupełnie bezbolesnym zabiegiem.  

4.8/5 - (9 głosów)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*